Religia jednak na maturze?!
Nowy minister edukacji utrzymuje kurs wyznaczony przez Romana Giertycha. Uległ presji i włączył ocenę z religii do średniej. Teraz chce wprowadzić ten przedmiot na egzaminie maturalnym.
Wydawało się, że Ryszard Legutko będzie trochę bardziej elastyczny niż jego poprzednik. Niestety - nieśmiałe wyrażenie wątpliwości w sprawie uwzględniania religii w średniej doprowadziło do histerycznej niemal reakcji biskupów oraz reszty rządu. Były biskup polowy Wojska Polskiego Sławoj Leszek Głódź powiedział nawet, że jeśli nowy minister chce wojny, to będzie ją miał.
Legutko nie miał wyjścia - podwinął ogon, a w poniedziałek spotkał się z arcybiskupem Kazimierzem Nyczem. Ogłosili: Mamy nadzieję, że nieporozumienie [w sprawie religii w średniej ocen] nie zmieni dobrych relacji Kościoła z MEN w trakcie prac obecnego rządu.
Metropolita warszawski uznał też, że przedmiot religijno-etyczny jest konieczny do wychowania. Dlatego już niebawem każdy uczeń będzie musiał wybrać, czy chce chodzić na religię, czy na etykę. Ta druga ma być dostępna w każdej szkole, w której pojawi się zapotrzebowanie (dziś tylko 1% placówek organizuje takie lekcje).
Nycz zwrócił uwagę na to, że etyka i religia nie są traktowane alternatywnie. Można nie uczęszczać na żaden z tych przedmiotów. Dlatego w dyskusji musimy powrócić do sprawy ich wyboru przez uczniów.
“Rzeczpospolita” dodaje:
Po spotkaniu Legutki z abp. Nyczem pewne jest też, że nadal pracować będą zespoły eksperckie MEN i episkopatu w sprawie wprowadzenia możliwości zdawania religii na maturze. Jeżeli, jak się planuje, miałoby to nastąpić w 2010, decyzja musi być ogłoszona jeszcze w tym roku.
A zatem powtórka z Giertycha, który zapowiadał jakiś czas temu podobne rozwiązanie.
Opozycja krytykuje pomysł. Była minister edukacji Krystyna Łybacka (SLD):
To naruszenie konstytucyjnych zapisów o bezstronności państwa w sprawach religii oraz prawa rodziców do wychowywania dzieci w wybranym wyznaniu. W szkole nie ma rzeczywistego wyboru pomiędzy religią a etyką.
Krystyna Szumilas z PO:
Matura jest egzaminem państwowym, a program z religii opracowuje Kościół. Nie wiem, jak pan minister Legutko zamierza rozwiązać ten problem.
Niezależnie od wyniku tej batalii pewne jest, że mamy do czynienia z próbą zatarcia granicy między państwem a Kościołem. Bo nawet jeśli jakimś cudem uda się zagwarantować uczniom wolny od zewnętrznych wpływów wybór (religia albo etyka), celem całej akcji będzie nadal umocnienie religii w szkole - tak właśnie określili temat swoich rozmów Legutko i Nycz. A zatem ci, którzy zdecydują się na etykę, nadal będą traktowani przez niektórych nauczycieli i kolegów jak dziwadła. Będzie ich znacznie więcej niż dziś.
Na podstawie: gazeta.pl, rzeczpospolita.pl, o2.pl